ANASTASIA contour cream kit

Po bardzo dobrym przyjęciu przez konsumentów, a głównie makijażystów, pudrowej wersji produktów do konturowania przyszła pora na produkt kremowy. Z założenia miał być bardziej długotrwały, jak to na produkty kremowe przystało. I taki jest. Przeżył 40 stopniowe upały i został na twarzach panien młodych do rana na kilku weselach.

.

2

.

Produkt trzyma się cery tłustej z niewielką pomocą fixera (i ozywiście przypudrowany) dobre kilkanaście godzin, jak już mówiłam pod czas najgorszych upałów. Po za tym produkt nie przesusza suchej skóry, nie podkreśla skórek. O ile ja nie mogę nosić podkładów, to nim akurat byłam wręcz  oczarowana! Bardzo łądnie wtapia się w skórę, dając efekt bardzo naturalnych cieni. Efekt można stopniować, albo po prostu podbić produktami pudrowymi. Pokusiłam się nawet o użycie go pod oczy, i, o dziwo, krzywdy nie zrobił, w zmarszczki nie powchodził i cienie przykrył.

.

3

.

Co do koloru. Przeważają w kitach zdecydowanie ciepłe odcienie, ale uważam, że na chłodnej cerze też dadzą sobię radę. To jedyny zarzut, który słyszałam w jego stronę od innych makijażystów. Ja nie mam tego problemu: na dzień dzisiejszy pracuje prawie że wyłącznie z ciepłą tonacją twarzy, więc dla mnie ten produkt jest jak znalazł.

Jeśli ktoś myśli o zakupie tego kremowego cudeńka, polecam zaoszczędzenie sobie pieniążków i kupienie tylko wersji light jeśli pracujemy raczej z pięknymi paniami o jasnej karnacji i light i deep jeśli chcemy mieć wszystkie odcienie. W palecie medium znajdziemy te same odcienie, więc, myślę, że bezsensu jest ich dublowanie.

.

.

.

.

.

See U soon 😉

.

.

.

.

.

You may also like...