BB krem dla osób o ciepłej karnacji (żółty).

Jestem dość ciepłym typem kolorystycznym o tonacji brzoskwiniowej i znalezienie kremu BB zawsze wiązało się z pewnym utrudnieniem. Naczynkowa cera wykluczała bowiem każdy produkt o różowej tonacji, a takich na rynku mamy na prawdę dużo. Po za tym wciąż nie poprzestałam na jednym BB kremie, więc co jeden się kończy już szukam następny. Innej marki, o innym wykończeniu, właściwościach. Ostatni ze śuzem ślimaka był bardzo i to bardzo w porządku jeśli chodzi o właściwości. Z kolorem niestety już tak kolorowo nie było. Był zdecydowanie zbyt ziemisty. Tym razem postawiłam więc na delikatnego żółciocha i przedstawiam wam dość ponoć popularny na rynku azjatyckim krem BB marki Ginvera.

.

bb1

.

Nawilżający i odżywczy krem jest na bazie zielonej herbaty, znanej ze swoich uspokających i delikatnie antytrądzikowych, antyseptycznych właściwości. Krem jest dość jasny. Na zimę jak znalazł. Ma raczej średnie krycie, typowy dla BB glow(świetliste wykończenie) i bardzo ładnie wtapia się w moją karnację zakrywając ewentualne niedoskonałości i inne zaczerwienienia. Bardzo ładnie wygładza.

.

PicsArt_1418236544204

.

Niestety w tym momencie jest dla mnie troszkę zbyt… tłusty? Możliwe, że to przez zmianę klimatu, ale wolę tinty z La Roche Posay w numerze 3. Szkoda i dziwnie, niestety :((. Mam go na sobie od jednego do dwuch dni w tygodniu, bo pięknie się rozprowadza, wygładza i moja cera dobrze się w nim czuje. Ale wygląda lepiej w czym innym i jak muszę wyjść w ludzie, to narazie korzystam z innych opcji. Mam nadzieję, że dotrzemy się bardziej.

.

bb5

.

Dołączam zdjęcie długiego, co w sumie bardzo typowe dla azjatyckich kremów BB, składu :DD. Nie znam się na składach kompletnie, ale krem mogę polecić z czystym sercem i sumieniem. W umiarkowanym europejskim klimacie był moim narzędziem numer 1!

.

.

.

.

Love U, dear :***

.

.

.

.

.

You may also like...