Błędy w analizie kolorystycznej polskich stylistek

Wybierając się do stylistki musimy spodziewać się sporego wydatku, ponieważ usługa ta jest jeszcze dość droga w Polsce.

Może przez znikomą ilość specjalistów, brak zainteresowania ze strony konsumentów. Kto wie? Szkoły oferujące kursy i szkolenia dla stylistek (w tym kolorystek) również nie mają zbyt dużego doświadczenia i wyposażenia. Są też zazwyczaj zamknięte na propozycje z zewnątrz, używając jednej wybranej, przypisanej do ideologii szkoły analizy. Najczęściej jest to analiza kolorystyczna wykonywana za pomocą chust.

.

chusty-do-analizy-kolorystycznej

.

Metodzie tej nie mam nic do zarzucenia o ile wykonana ona jest poprawnie. Miałam przyjemność kilka razy poddać się analizie kolorystycznej i, powiem szczerze, nigdy nie byłam zadowolona.

No więc, jakie błędy popełniają polskie kolorystki?

1.

Nigdy,a to przenigdy nie chowamy włosy pod biały czepek! Nie spinamy również białą opaską. Tak, powinna to być opaska, ale w CIELISTYM kolorze, nie przekłamującym odcień skóry i odrostów.

2.

Światło wykorzystywane przez kolorystki jest zazwyczaj zbyt zimne, co potęguję chłodne odcienie na chustach i gasi ciepłe, co swoją drogą daje nam nie do końca trafną analizę. Profesjonalne lampy powinny mieć współczynnik Ra większy od 90. Temperatura barwowa żarówki może wahać się od 3800K do 5200K. Osobiście obstawiałabym te najbardziej neutralne o mocy 4200K.

3.

Analiza powinna być jak najbardziej kompletna. W rozpoznaniu odcienia koloru skóry najlepsze są ramy kolorystyczne. Test z użyciem różów lub pomadek również jest mile widziany. Kolor włosów, oczu i dopiero teraz możemy przejść do chust.

4.

Jeśli nie mamy ram kolorystycznych, żeby potwierdzić analizę chustami, to ważna jest wielkość chust. Powinny one przykryć całość od szyi po ramiona i biust. Żeby kolor wystającego z pod nich ubrania nie przekłamał koloru chusty i zatem całej analizy.

.

Nie przekonuje mnie również system 4 pór roku. Według mnie jest jednak bardzo okrojony i większość z nas się w nim nie mieści. Będąc na przykład mieszańcem kolorystycznym chciałabym jednak bardziej precyzyjnego określenia mojego typu urody. Bez konieczności podciągnięcia mnie na siłę pod jeden z 4 typów chłodnej zimy i lata i ciepłych wiosny i jesieni.

Poza tym możemy przecież nosić wszystkie nasze ulubione kolory, tylko musimy znaleźć odpowiedni odcień. A ten mniej pasujący, ale czarujący nas też, tylko troszkę dalej od twarzy.

.

Przecież najważniejsze, żeby to nam się podobało! Żebyśmy się czuły dobrze!

A to, że czasem zrobimy sobie kolorem krzywdę to co? Nikt nie jest doskonały i każdy ma prawo do błędu 🙂

.

.

.

.

.

With love, Ajriss

.

.

.

.

You may also like...

Leave a Reply

Your email address will not be published.