BLOGER Kominka

O książce Tomka Tomczyka, czy, jak siebie sam nazywa czołowego i najbardziej wpływowego polskiego blogera, dowiedziałam się z Youtubowego vloga. Najpierw się wahałam, ponieważ słyszałam tylko o tym wczesnym Kominku, język wypowiedzi którego i sposób na bloga były poza zasięgiem moich skromnych zainteresowań. Tak, przyznaję, jestem jedną z tych osób którym kulturę i dobre maniery wpajało się od dziecka, i najprawdziwiej na świecie uszy mnie bolą od wulgaryzmów przez co drugie słowo.

Książka jednak w wersji elektronicznej (autor na szczęście nie zamierzał wzbogacać się na swoich pierwszych czytelnikach 🙂 ) nie była droga, i z powodów zrozumiałych stanowiła dla mnie łakomy kąsek. Więc uległam i… nie żałuje.

IMG_0422

Po przeczytaniu około połowy stwierdziłam, że o niej napisze. Nie dla tego, że Kominek na ostatnich stronach zasugerował chęć poznania każdej opinii na jej temat ;), ale ponieważ cała śmietanka blogo-vlogo-sfery jest w jej posiadaniu, zachwyca się nią lub nie przyznaje się do przeczytania, udając, że sami do wszystkiego doszli w rok czasu. Umówmy się – jest o niej głośno i tyle. I umówmy się- samemu, bez niczyjej pomocy, nie da się do wszystkiego dojść. Nawet będąc medioznawczym guru, tworzącym kampanie reklamowe w dwie godziny i przewidującym kierunki rozwoju każdego poszczególnego elementu świata mediów na długie lata wprzód. Nawet będąc najszczęśliwszym człowiekiem na świecie, którego złe wybory nie dotyczą.

Ja nie jestem guru, i, choć jako medioznawca z zawodu zgadzam się z większością, nazwijmy to tez postawionych w Blogerze i, zapewne, wybrałabym podobne kierunki rozwoju, to jako początkujący bloger miałam ogrom wątpliwości jak to działa w praktyce. Więc okazuje się, że działa! Nie powiem jednak, że do wszystkiego mam chęć się bezwzględnie dostosować. Przeczytanie książki tylko utwierdziło mnie w słuszności wyboru szablonu bloga, ale wątpię, żebym zmieniła zdanie, jeśli bym się zakochała w innym, niż ten obecny.

Poza tym zgadzam się, że każdy powinien czuć się na swoim  i ze swoim blogiem/ stroną/ książką dobrze. Przecież nie urządzamy swojego mieszkania dla innych, choć często zapraszamy gości :). Dlatego też jeśli nie zgadzam się z pewnymi kwestiami, to robię to po swojemu, a nie wbrew sobie bezmyślnie ulegając opinii autora. Nie dlatego, żeby się uczyć na swoich błędach, ale żeby udowodnić swoje racje. Może po mojemu też zadziała?

Wracając do lektury to łatwo wchodzi, pomimo przewagi rubasznego wciąż języka (choć rozumiem, że to był pewnie zabieg zamierzony). Jest inspirująca i pomocna jak wywiad środowiskowy. Chciałabym jednak przeczytać coś Kominkowego “od serca” (wydaje mi się, że była by to naprawdę dobra rzecz), prawdziwą książkę, a nie komercyjnie wygodny poradnik ;P.

See U soon, :* Ajriss

You may also like...

Leave a Reply

Your email address will not be published.