Cienie dla alergików

Cera wrażliwa i atopowa przysparza swojemu właścicielowi dużo problemów. Nie mniej uciążliwe jest również posiadanie cery alergicznej, skłonnej do podrażnień i nieprzewidywalnych reakcji na nowy kosmetyk.

.

blog1

.

Najgorzej znoszą nowinki w kosmetyczce nasze oczy. Najciężej je również doprowadzić do stanu sprzed…”jeju po co ja to nałożyłam!” 😀 Najbardziej uczulające są cienie tak zwane profesjonalne- mocno napigmentowane i w przypadku satynowych grubo zmielone (np. ModelCo). Wyjątek stanowią cienie z MAP i Ben Nye, które są bardzo mocno napigmentowane ale nie powodują większych zmian skórnych w przypadku użytkowania 4-5 dni pod rząd. Zresztą w kolorówce, jak również wszystkich innych kosmetykach dla alergików sprawdza się prosta zasada: im prostszy skład, tym lepiej.

Osobiście bardzo lubię testować różne marki, niezmiennie i od ponad dziesięciu lat jestem jednak wierna tylko jednej (ściślej rzecz biorąc tylko cieniom tej marki)- Mary Kay. Cienie te mają bardzo ładne kolory, dobrze trzymają się powieki i można je stosować je na sucho i mokro. W tym momencie muszę uzupełnić kolekcję i na dobre się z nimi przeprosić (z tym eksperymentowaniem trochę rzadziej je używałam).

.

blog2

.

Od jakiegoś czasu lubię również mineralne cienie LilyLolo, które są bardzo podobne do tych z MK. Są jednak troszkę cięższe w użytkowaniu z powodu konsystencji sypkiej. Równie dobrze poza tym trzymają się na powiece jak suchej/ normalnej tak i na mieszanej i tłustej.

Cenię sobie również cienie z Inglota, które nie ustępują prawie tym z MACa. Nie rujnują również portfela. Są dobrze napigmentowane, różnorodność kolorów zachwyca, a pomimo witaminów i minerałów, którymi są napakowane, nie uczulają i nie podrażniają oczu.

Jak każda maniaczka kosmetyków jestem w pewnym sensie snobką. Czasami nie mogę się oprzeć, żeby nie przetestować cieni z wyższej półki konsumenckiej. Nie zachwyciły mnie cienie z YSL i Diora, które są, moim zdaniem, dużo gorsze od tych z MK. Nie jestem również oczarowana Bobby Brownem, i ubóstwiając ich pędzle, stwierdzam, że cienie są zupełnie zwyczajne. Dobre, ładnie wyglądające na powiece, ale nie powalające, w odróżnieniu od pędzli. Myślę, że mogła by mnie zauroczyć paletka Naked, choć trochę obawiam się uczulenia i tylko to mnie powstrzymuje przed zakupem tego osławionego kosmetyku.

Poniżej porównanie (zdecydowałam się na odcienie łagodnego koloru liliowego, ponieważ czarne/grafitowe cienie każdej z tych firm są genialne i tak bardzo się nie różnią- przynajmniej na zdjęciach). Od lewej do prawej: Mary Kay, Bobbi Brown, Arezia

.

IMG_0707

.

Jakie jeszcze firmy są godne polecenia?

.

.

.

.

.

.

See U soon, :*

.

.

.

.

.

.

You may also like...

Leave a Reply

Your email address will not be published.