Mój Big Blue Bag

Mój brat zawsze był mega wybredny jeśli chodzi o jego garderobę.

Tylko ulubione koszulki i marynarki, dzinsy, adidasy i najlepiej jedna, ale wymarzona kurteczka.

Nie zważając na nic musiał mieć to, czego zapragnął. Dbał jednak o to bardzo. I długo cieszył się obecnością wymarzonej perełki w swojej szafie.

Ostatnio, szukając inspiracji, znowu do niej zajrzałam…

Wszystko pięknie poukładane na półeczkach, ładnie zawieszone na wieszakach.

Wszystko do siebie idealnie pasuje, każda rzecz łączy się w zgrabną historię z każdą inną.

Zapragnęłam takiej szafy.

.

2

.

Jak wrócę do domu, zrobie totalne czystki. I będę kupować tylko idealne rzeczy.

Tak mam z torebkami. Każdą kocham, każda ma swoją historię, każda ma swój mały tron w mojej szafie.

Żadna nie kosztowała grosze, ale każda jest i zostanie w mojej szafie na bardzo długo i to zazwyczaj do torebki dobieram resztę stroju. To moja baza do stworzenia mnie dzisiejszej.

Chciałam przedstawić wam kolejną piękną, od dawna wymarzoną zdobycz, która pewnie będzie gościć nie w jednym poście na tym blogu- Big Blue Bag od Lidii Kality.

Torebka pewnie znajdzie swoich wielbicieli, jak również oskarżycieli. Mnie się podoba bardzo i mogę powiedzieć tyle, że jest wykonana z bardzo dobrej gatunkowo skóry, jest niewyobrażalnie pojemna, bardzo stylowa, nietypowa, wytrzymała i pasuje do każdych moich dzinsów. Poza tym jest made in Poland, więc czego chcieć więcej?

Tak, nie kosztowała mało, ale jeśli kupuje torebkę średnio raz, czasem dwa do roku, która mi służy kolejne kilka lat, to taki wydatek z pewnością się zwraca.

Czy moda na slow fashion dopadła i mnie?

Czy to jednak faktycznie inspiracja stylem życia mojego młodszego brata?

Zobaczymy …

.

.

.

.

.

See U :*

.

.

.

.

.

.

.

You may also like...