OFFplusCAMERA festiwal

Jeśli myślicie, że studia, które robiliście z wyboru nie przydadzą się wam w życiu i zostaną tylko miłym wspomnieniem imprez za czasów studenckich BARDZO SIĘ MYLICIE.

Swoje wybrałam świadomie, choć pewnie już wtedy się domyślałam, że robię je bardziej dla rozwoju intelektualnego (studia humanistyczne były prawdziwym wyzwaniem dla mojego raczej analitycznego umysłu :/), niż zapewnienia bytu w przyszłości. Jak wszyscy normalni studenci miałam wzloty i upadki 😀 Bakcyla jednak złapałam…

Dzisiaj, jak zresztą za czasów studiów, nie śledzę chorobliwie nowinek filmowych kina kasowego i niezależnego. Nie udzielam się na forach i w środowisku filmowym (choć tego po części żałuję, ponieważ z chęcią stanęłabym po tej drugiej stronie kamery), i choć mam kilka pomysłów stricte artystycznych w głowie, to nie jestem z pewnością żadną nawet wschodzącą gwiazdą przemysłu filmowego :).

Jednak festiwalowi OFFplusCamera nie mogłam się oprzeć. Zresztą nie byłam w tym sama.  Kilka lat minęło, a takie event’y wciąż przyciągają ludzi, z którymi jakiś już czas temu dzieliłam ławki w klimatycznym budynku na ul. Piłsudskiego.

.

IMG_0901

.

W tym roku przebiegle zaopatrzyłam się w karnet, ale i tak zdążyłam zobaczyć tylko dwa filmy. Mam nadzieję do czwartku nadrobić  chociażby połowę z tego, co ofiaruję mi możliwość posiadania akredytacji.

.

White Reindeer Zacha Clarka

startuje w kategorii odkrycia i faktycznie w pewnym sensie odkryciem jest. Czy reżyser zaglądnął w duszę jakiejś dziewczynie, czy faktycznie uważa, że nie różnimy się tak mocno od mężczyzn, czy zwyczajnie przedstawił dramat rodzinny? Nie lubię kategoryzowania filmów i przypinania im epitetów. Nie bawię się również w zgadywanki, typu: co reżyser chciał przez to powiedzieć? Jeśli coś chciał, to powiedział to w taki i nie inny sposób, a dzisiaj sam może swoje własne dzieło odczytać na nowo…

Nie mniej jednak to film o dość mocnym zabarwieniu współczesnością: dziarskie sceny erotyczne; prawda o mężczyznach, szukających uciech w sieci; narkotyki i alkohol które nikomu nie są obce i w których szukamy zapomnienia; otępiałość po utracie kogoś bliskiego i niemożność znalezienia w sobie poczucia szczęścia. Tej radości rodem z dzieciństwa, utraconej magii świąt. Nie tęsknicie czasami za tym?

.

2013-04-15 11.53.30

.

Kolejną perełką był znany już Panaceum (Side effect) Stevena Soderbergha.

Film jest dość znany, więc nie będę streszczać scenariusza. Trochę dramatu, trochę psychologii i mamy dzieło godne najlepszego twórcy. Film rozśmiesza przez smutek i porusza głęboko przez prostotę logiki dysfunkcyjnych osób, która i którzy faktycznie nas otaczają. Historia jest opowiedziana bardziej niż poprawnie- zdecydowanie w stylu Soderbergha. Płynność fabuły i brak zupełnie niepotrzebnych w takim rodzaju filmów zbędnych efektów specjalnych tworzą obraz dzieła jeszcze bardziej bliższego rzeczywistości. Bliżej nas… A przecież tego się właśnie boimy- tego, co naprawdę kryje się tuż obok, za drzwiami, co może się zdarzyć każdemu z nas.

.

.

.

.

See U soon Dear :*

.

.

.

.

.

You may also like...

Leave a Reply

Your email address will not be published.