Organix VS L’botica

Zazwyczaj długie włosy wymagają podwójnej o nie troski. Szczególnie jeśli są farbowane, prostowane, kręsone i suszone suszarką częściej niż rzadzej…

Od prawie roku ich nie farbuje, ale wciąż mam włosy (mniej więcej połowę) po kilkakrotnym, podejrzewam, farbowaniu. Dlatego więc olejki na końcówki to mój włosowy “must have” w łazience do dziś.

.

2

.

W sumie na temat olejków wiem tylko tyle, żeby broń Boże nie kupować tych z alkocholem w składzie, ponieważ jeszcze bardziej wysuszy on nasze liche końcówki. I takie omijam.

Ostatnio udało mi się zużyć aż dwa olejki, które zasługują na słownie co nie co z racji łatwej dostępności. Ja swoje obydwa nabyłam, oczywiście, w HEBE.

.

3

.

Po pierwsze: zdecydowanie wolę olejek z Organixa.

Jest bardziej wydajny, bardziej jakby oleisty i nawilżający. Po nim moje końcówki naprawdę wyglądały na zdrowie, lśniące etd etc.

Może to dlatego, że  L’botica zawierała olej kokosowy, który w dużej ilości moje porowate lekko falowane włosy raczej nie trawią. Niestety.

W sumie tyle w temacie. Żaden z olejków włosów nie popsuł  ani nie wysuszył. Więc polecam oba. Ten z Organixa jednak zdecydowanie włosom podobnym do moich: potrzebującym więcej nawilżenia i zredukowania porowatości.

.

.

.

.

See U, misie kolorowe :*

.

.

.

.

.

You may also like...