YVES ROCHE mascara longueur 360*

Kolejny tusz do rzęs, który miałam okazję przetestować w czasie przerwy od przedłużania rzęs.

Generalnie ubóstwiam i uważam za jeden z najlepszych produktów ever tusz z YVES ROCHE sexy pulp.

Niestety nie mam narazie dostępu do tej marki. Muszę go obowiązkowo kupić przy następnej wizycie w polsce.

Jego brata chyba dostałam w Beauty Boxie.

W każdym bądź razie byłam go bardzo ciekawa, dlatego leżał i czekał na taką okazję.

.

mascara

.

Generalnie rzecz biorąc się nim nie rozczarowałam.

Tusz ma silikonową szczoteczkę, która na początku bardzo mnie przeraziła (wolę te klasyczne).

Nie mniej jednak, tak samo, jak w przypadku mascary z Benefit, szczoteczka okazała się rewelacyjna!

Mascara bardzo precyzyjnie wyczesuje i rozdziela rzęsy.

Nie skleja, nie robi grudek i teatralnego efektu.

Pięknie się rozprowadza i ma kolor raczej błyszczącej czerni.

Całkowite przeciwieństwo mascary typu maybeline.

Piękna codzienna mascara, sprawiająca wrażenie górnopółkowego produktu.

Można stopniować na oku, uzyskując dość mocny efekt, wciąż nie posklejanych i nie posiadających grudek rzęs.

Bardzo podobna do sexy pulp!

U mnie się nie odbija od powieki i się nie osypuje (ale u mnie raczej nigdy się to nie zdarza).

Polecam absolutnie!

.

.

.

.

See U

.

.

.

.

.

.

You may also like...